kilka darmowych wycieczek do Nowego Orleanu. Obowiązywała jedna zasada – mam nie dać

Mo¿e dlatego, ¿e była córka, a nie pierworodnym synem.
- Ty... ty pewnie jestes Carmen?
i zdecydowanie zamknęła drzwi.
trudem. Jej skóra zdawała sie płonac pod jego dotykiem. -
- Wtedy wydawało mi się, że to dobry pomysł.
strumien ludzi. - Dopiero co urodziła drugie dziecko, a kilka
Cissy te¿. Ja sama nie wiem, kim jestem. A ty? - Odwróciła
drobna dłon i krótko uscisnał.
rece zegarka. Wydało jej sie to dziwne. Była pewna, ¿e zawsze
na góre. Płaszcz przeciwdeszczowy powiewał za nia z
- Nigdy. Po tym wszystkim, co z tobą przeszłam, już nigdy nie spojrzę na innego faceta. - Mówiła poważnie. I
Rozdział 12
Serce Shelby na moment przestało bić.
- Bad Luck.

To nie to samo co bliskość męża, ale na razie musi jej wystarczyć. Jej mąż. Co on

Biegł przed siebie, potykajac sie i nie zwracajac uwagi na
kartkę spod fotografii - ...jest kopia jej aktu urodzenia. A to... jej akt zgonu, kiedy była noworodkiem. Przeczytaj
Otworzył usta i pocałował ją. Shelby omal nie zwymiotowała.

zachwycajaca, rozesmiana, dowcipna Marle.

Byli szczęśliwymi rodzicami, czuli się bezpieczni i w jednej chwili wszystko stracili.
Coś się poruszyło koło garderoby?
– Nie rób tego, Rick. – Patrzyła mu prosto w oczy. – Oboje wiemy, że jest źle. Pewnie

na nia z pogarda, a Marle nagle przeszedł lodowaty dreszcz.

Hayes zbył ten pomysł machnięciem ręki.
– A więc chcesz, żebym za pomocą środków wydziału pomógł ci ustalić, kto się z tobą
101